słowo na piątek – czyli szklanka wody zamiast…

i dosłownie słowo o tym, że ptaszki/ptaszyska i wszelakie kacze ptactwo świergoli, że aktualnie miłościwie nam panujący rząd zamierza przeznaczyć pokaźną kasę na propagowanie kalendarzyka płodności zamiast antykoncepcji.
muszę mentalnie nastawić się na to, że któregoś pięknego dnia obudzę się w średniowieczu, gdzie kobiety nieposłuszne facetom i samodzielnie myślące, palono na stosie.
to również kolejny sygnał i kolejna kwestia i odpowiedzialność, którą chce się w całości przerzucić na kobiety, gdyby coś jednak nie zadziałało i cała ta kalendarzykowa „mądrość” poszła się rypać.

————————————–

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty należy podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tam też można znaleźć pełne dane fundacji.

Szczegóły na  stronie Kneziowisko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „słowo na piątek – czyli szklanka wody zamiast…

  1. Myślę, że szklanka wody nie pomoże, potrzebne jest raczej całe wiadro wody. „Wielcy Inkwizytorzy” tak się rozpasali, że można nawet mieć obawy, czy następnego dnia jeszcze się obudzimy.

  2. ech…ja nie chcę w to wierzyć. liczę na to, że gdzieś jest jednak granica absurdu, która nie zostanie przekroczona

  3. ~Ultra pisze:

    Ciągle wydaje mi się, że śnię. Przecież tyle absurdów powinno wywołać sprzeciw, oburzenie i to powszechne. Tymczasem pojedyncze osoby nic nie wskórają, jeśli w dodatku wiele kobiet popiera te dobre zmiany. Ciekawe, co ich córki i wnuczki na to. Jesteśmy niby wykształcone, ale myślenia nas nie nauczono.
    Pozdrawiam

  4. ~jotka pisze:

    W niektórych miastach i wśród ruin udostępnianych turystom nawet pręgierze stoją gotowe na przyjęcie nowych ofiar, wystarczy odkurzyć…

    • makrela pisze:

      a to świetny pomysł jest. te pręgierze – obowiązkowo jako wydarzenie ogólnodostępne – powinny być również wykorzystywane wobec wszystkich innych rzezimieszków, którzy wykorzystując swoje pozycje/układy/koneksje czerpali korzyści bez umiaru.

  5. ~ariadna pisze:

    A ja już czekam z wytęsknieniem na następne wybory. Mam nadzieję, że ludzie przyjdą po rozum do głowy i nie powielą błędu, wybierając tych samych ludzi do rządzenia w naszym kraju…

    • szarabajka pisze:

      To politycy muszą pójść po rozum do głowy. Na PiS oddano o ponad milion głosów mniej, niż na nie-PiS, ale rozproszyły się na partie, które nie weszły do sejmu. Jeśli nie powstanie wyborcza koalicja antypisowska, to czarna nasza godzina.

    • makrela pisze:

      ale wciąż nie ma na kogo zagłosować, by „stare” nowe nie zastąpiło tego „starego”, które przerabialiśmy nim pis doszedł do władzy.

  6. ~Asmodeusz pisze:

    O tym, i w podobnym ujęciu dokładnie już pisałem w notce „Watykańska ruletka”. Smutne jest to, że ktoś uzurpuje sobie prawo do myślenia za nas, tak jakbyśmy byli kompletnie bezrozumni.
    Pozdrawaim

    • makrela pisze:

      tak, coraz częściej łapię się na tym, że obecnie panujący (ale i co, którzy od tej władzy zostali odsunięci), wyczuwając na jak wiele mogą sobie pozwolić, traktują nas jak ludzi pozbawionych umiejetności myślenia/kojarzenia faktów. na dłuższą metę to niebezpieczne zjawisko.

  7. ~parrafraza pisze:

    Kiedy mi się zaczyna wydawać, że przekroczono granicę absurdu, okazuje się, że jednak nie, że za tą granicą są kolejne i kolejne, które wciąż są przekraczane. Jeszcze nie żyjemy w średniowieczu, ale już niewiele nam brakuje do tej epoki ciemnoty i zabobonu. A wszystko to w Europie w XCI wieku. Może czas się obudzić?

    • makrela pisze:

      a przecież wydaje się, że to tak niedawno było, kiedy granica absurdu – mimo iż umowna – była jednak jakimś wyznacznikiem przyzwoitości w działaniu/myśleniu.

  8. szarabajka pisze:

    Nie wiem skąd ten ośli upór, żeby pozbawiać ludzi wyboru? Chcesz kalendarzyka – czemu nie? Wolisz tabletki antykoncepcyjne – twoja sprawa.

    • makrela pisze:

      bo obecnie nam panujący chcą nas utwierdzić w przekonaniu, że wiedzą lepiej co jest dla nas lepsze/najlepsze, a to już widome symptomy, że najlepiej gdybyśmy byli bezwolnymi/ubezwłasnowolnionymi jednostkami.

  9. ~Piotr pisze:

    Wszedłem tu przez podobny blog. Nie wiem, w czym jest podobny.

    Postanowiłem skomentować tylko ten wpis.
    Abstrachując od tego, na co przeznacza a na co nie pieniądze rząd, napiszę tylko to, co wiem i co myślę oraz czuję.
    Wszystko zależy od tego, jaką wiedzę się ma. Czy potrafi się porównać, ocenić, wybrać.

    Bo jeśli ktoś wie, że mimo antykoncepcji hormonalnej (bo ja tu o tej mówię), przy jej stosowaniu raz na bardzo długi czas powstaje zarodek zdolny do rozwoju i przekształcenia się w noworodka, dziecko i jest on przez tę antykoncepcję celowo unicestwiany, to to dla jednych wszystko zmienia, dla innych nic nie zmienia a reszta jest nieświadoma, lub woli zepchnąć to poza świadomość, albo machnąć ręką.

    Wspólne w tych metodach jest to, że teoretyczni Rodzice, czyli Małżonkowie/Partnerzy/Konkubenci nie chcą mieć dzieci. Różnica między tą antykoncepcją a „kalendarzykiem” jest jedna, acz mega znacząca. W jednej, z bardzo małym prawdopodobieństwem, gdy zawiedzie jej pierwszy zasadniczy stopień działania, to godzimy się na zaprojektowaną celowo przez firmę farmaceutyczną śmierć naszego przyszłego dziecka. W końcu zawsze musi być skuteczna, a tak by nie była. W „kalendarzyku”, gdy coś pójdzie nie tak, godzimy się na fakt, że nasze dziecko się urodzi. Jedna różnica, aczkolwiek dla niektórych znacząca.

    I tu nie chodzi głównie o wiarę, o katolicyzm, o chrześcijaństwo, o Boga, tylko o uświadomienie sobie, co robimy i jakie to ma skutki oraz decyzję, czy nas to obchodzi, czy nie a także, czy coś z tym zrobimy, czy nie. Każdy ma w końcu wolną wolę. Można być ignorantem, ale jeśli ktoś jest odpowiedzialny, jeśli chce z takich, czy innych względów postępować dobrze w swoim życiu, to ta wiedza może dużo i diametralnie zmienić. Jeśli ktoś woli w życiu wybierać, by postępować źle, to nic ta wiedza nie zmieni, najwyżej go to rozśmieszy.

  10. makrela pisze:

    zasadnicza różnica między kalendarzykiem a antykoncepcją jest taka, że ta pierwsza – w świecie, gdzie króluje pośpiech/stres i w związku z tym wiele, jeśli nie większość kobiet ma nieregularny cykl – w żaden sposób nie chroni przed niechcianą ciążą – że nie wspomnę o przeciwskazaniach medycznych do zajścia w ciążę lub gdy do ciąży dochodzi na skutek gwałtu.

    • ~kloszard pisze:

      po tym co napisał Pan Piotr chyba Pani słowa są już dość niestosownymi, tak myślę bo temat został zamknięty w sposób jakiego mogę tylko pozazdrościć.

Odpowiedz na „~UltraAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>